
Autointoxykacja (i detoksykacja) według TCM
Nie oznacza to, że człowiek „zatruwa się w samochodzie”, ale sam się zatruwa – albo swoimi myślami, albo produktami przemiany materii.
Samookaleczenie duszy
W pierwszym przypadku obowiązuje zasada, że w pierwszej połowie życia należy nauczyć się myśleć, podczas gdy w drugiej połowie życia przydatne jest nie myśleć o niektórych rzeczach, co jest znacznie trudniejsze. Zwłaszcza jeśli człowiek długo przeciąża swój umysł, ponieważ musi myśleć również za innych. Jeśli na przykład człowiek zaburzy swoją podstawową pionową oś życia (oś Nerki – Serce lub Woda – Ogień, czyli podstawowa oś YIN – YANG, która została nam wszystkim dana w momencie poczęcia i odpowiada również za naszą psychikę), to zaburzy swoją równowagę, a konsekwencje pojawią się wkrótce – drażliwość, nerwowość, niepokój, lęki, bezsenność, kołatanie serca, słaba koncentracja, pogorszenie pamięci... Optymalną pomocą w harmonizacji będą tutaj tabletki ziołowe Eliksir niebieskiego cesarza (121), które uzupełnią brakujący olej i schłodzą przegrzany silnik, a przede wszystkim wzmocnią niebiańskiego Ducha SHEN, czyli, można powiedzieć, zdrowy rozsądek. Tego nigdy nie jest za dużo, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. W tym momencie nasz „wyregulowany” organizm może znów działać jak szwajcarski zegarek! Ten ziołowy eliksir jest prawdziwym balsamem dla rozbitej duszy, ponieważ od dawna był „zaprogramowany” właśnie na takie przypadki. Jest szczególnie skuteczny w przypadku długotrwałego stresu psychicznego i problemów, stłumionych krzywd oraz nierozwiązanych i niedopracowanych frustracji (z dzieciństwa, szkoły, pracy, związku, małżeństwa, rozwodu, wojska...), które każdy człowiek nosi w sobie w takiej czy innej formie i które ciągną się za nim jak czerwona nić. Mówi się, że 100 razy nic zabije nie tylko osła, ale w zasadzie każdego, ponieważ nikt nie ma nerwów ze stali. Dlatego nawet pozornie małe i banalne problemy mogą czasem doprowadzić do katastrofalnego scenariusza. Po prostu – gdy iskra spadnie na odpowiedni teren, przez chwilę tli się, a po pewnym czasie już płonie pożar... Dlatego dobrze jest zapobiegać pożarom i gasić (i rozwiązywać) problemy już na samym początku – najlepiej eliksirem życia niebiańskiego cesarza, który może śmiało zastąpić leki psychotropowe, takie jak Rivotril, Neurol i Lexaurin, a ponadto nie ma skutków ubocznych. Człowiek nie żyje tylko ziołami – również my sami możemy wnieść swój niemały wkład (raczej większy niż mały) do tego procesu: jeśli mamy w sercu przebaczenie, miłosierdzie i miłość, łatwiej pozbędziemy się strachu i niepokoju w nerkach i będziemy cieszyć się życiem, które płynie tak swobodnie, a my wraz z nim...
Autointoxykacja organizmu
W drugim przypadku chodzi o „zatrucie” naszego organizmu wszelkimi możliwymi i niemożliwymi pokarmami, napojami, lekami, szczepionkami... Po prostu wszystkim, co w ciągu dnia (i życia w ogóle) stopniowo przyjmujemy i „wprowadzamy” do naszego organizmu. Najbardziej winna (a czasem nawet „na winie”) jest oczywiście nasza dieta, która jest głównie kwasotwórcza, zamiast być zrównoważona, czyli bardziej zasadotwórcza. Według TCM zrównoważona dieta YIN – YANG odpowiada zrównoważonej diecie zasadowo-kwasowej. Problem dzisiejszych czasów polega na tym, że współczesny człowiek spożywa w przeważającej większości właśnie tę „niezdrową” kwasotwórczą dietę. Dieta ta powoduje w organizmie „przekwaszenie”, czyli wolne rodniki, lub zgodnie z TCM „wilgoć i ciepło SHI/RE”. Tę wilgoć i gorąco można również nazwać rodzajem tlącego się ognia lub gnijącego kompostu, czyli niczym, czego nikt by nie chciał (mieć w sobie tę tykającą bombę). A jak wiadomo, od tlącego się ognia już niedaleko do prawdziwego pożaru. Wystarczy niewiele, aby ogień ogarnął dach. Wtedy karetka pogotowia przyjeżdża jak strażacy do pożaru, ale często jest już za późno, ponieważ płomienie spalają wszystko, co się da, i robią niezły bałagan. Skutki są następnie likwidowane przez długi czas i nigdy nie da się już całkowicie naprawić tego, co zostało w 100% zniszczone, o ile w ogóle da się to naprawić... Czasami nawet lepiej jest zburzyć dom i zbudować nowy na zielonej łące, ale niestety nie jest to możliwe w przypadku żywych organizmów.
Pokarmy powodujące zakwaszenie
Szczególnie te najbardziej kwaśne, takie jak cukier (słodycze, lody, słodzone napoje...), mąka (głównie delikatna mąka biała, pieczywo z drożdżami zamiast zakwasu...), mięso (wędliny, konserwy, smażone...), alkohol, czarna kawa, ale także mleko i produkty mleczne (pasteryzowane, emulgowane, aromatyzowane, nieskwaśone...), a przede wszystkim wszystkie produkty spożywcze przetworzone chemicznie – półprodukty, fast foody, aromaty, emulgatory, stabilizatory, konserwanty... Jak widać, czai się to na nas wszędzie wokół. Każdy jednak prawie zawsze może wybrać, czy woli spożywać mniej, ale produkty wysokiej jakości (od różnych małych producentów, z gospodarstw lub prawdziwych sklepów ekologicznych itp.), czy też przedkłada ilość nad jakość (często towarzyszą temu stwierdzenia typu: „Ale co, żyjemy tylko raz” lub „Kto pił (palił), umarł, kto nie pił, też umarł” itp.. Każdy sam jest kowalem swojego szczęścia i zdrowia. Nadal obowiązuje jedna niepodważalna zasada: Jedzmy umiarkowanie, różnorodnie i regularnie!
A jak sobie pomóc w przypadku niezdrowego zakwaszenia lub wilgoci i gorąca SHI/RE, czyli gnijącego kompostu? Wystarczy pić codziennie rano zdrowy napój ziołowy do śniadania – Napój chińskich MUDRców (900). Składa się głównie z łzowca, czyli rośliny pastewnej, która codziennie „czyści nasze zatkane rury”, podobnie jak kelnerzy czyszczą beczki, aby piwo było dobrej jakości, smaczne i zdrowe, a jednocześnie wzmacnia „pompę darlingową”, aby ciśnienie było wystarczające. Ponadto zawiera również skórkę niedojrzałej mandarynki, która z kolei rozpuszcza osady z pożywienia, podobnie jak w przypadku kanalizacji, gdzie z czasem na wewnętrznych ściankach osadzają się odpady. Trzecim i ostatnim ziołem jest chińska śliwka zwana umeboshi, która dzięki swojemu wyjątkowemu działaniu idealnie harmonizuje trawienie, chłodzi gorącą wątrobę i tworzy zasadowe środowisko w środkowej części ciała. Jak w prosty i łatwy sposób pozbyć się codziennych „osadów i zmętnień” dzięki regularnym, zdrowym i smacznym śniadaniom – napojom chińskich mędrców!
Kolejnym rozdziałem są leki chemiczne i szczepienia. Każde działanie ma (zawsze!) swoją reakcję i nie ma dymu bez ognia. Wszystko, co spożywamy, musi być stopniowo wydalane z naszego organizmu. Jeśli tak się nie stanie, te „nienaturalne substancje” (delikatnie mówiąc, zamiast toksyn, czyli trucizn) pozostają w naszym organizmie. Po pewnym czasie zaczynają one żyć własnym życiem i stopniowo zmieniają nasz organizm „od podstaw”. Chciałoby się powiedzieć, że na lepsze... Praktyka pokazuje, że nie ma tak oczywistej zależności między twierdzeniem, że im więcej chemicznych leków i szczepień, tym lepsza jakość i zdrowie populacji. Można by o tym dyskutować w nieskończoność, zawsze jest to osobny rozdział, jednak z punktu widzenia TCM tylko odpowiednio zrównoważony stosunek YIN – YANG odpowiada dobremu zdrowiu i wysokiej jakości życia. Za pomocą ziół można częściowo wyeliminować ten efekt – ziołowy proszek Narodziny feniksa (009) jest takim „detoksykacyjnym” produktem naturalnym, ponieważ oczyszcza tzw. gorącą toksynę RE DU z kanału żołądkowego i płuc. Można go dodawać codziennie w dawce 3 miarki do napoju chińskich mędrców, dzięki czemu nabiera on smaku porannej gorzkiej kawy.
Pokarmy zasadotwórcze
Każdy, kto interesuje się swoim zdrowiem, wie, że najsilniejszym zasadotwórczym pokarmem jest świeża, zdrowa woda (z dobrego źródła, niechlorowana, nieprzetworzona). Przygotowana z niej ciepła i bardzo słaba zielona herbata (ale zawsze musi być wysokiej jakości, bez pestycydów) jest optymalnym napojem z termosu na cały dzień, służącym „oczyszczaniu rur”. Kolejną zasadą (tutaj magia niechcianego tworzy również „zasady” zdrowego odżywiania) są wszystkie zielone warzywa – czyli wszystko, co jest zielone w naturze, jest również zasadotwórcze. Najlepiej spożywać je lekko blanszowane (zalane i sparzone gorącą wodą) lub krótko duszone lub gotowane w zupie. Każda aktualnie rosnąca warzywo z własnego ogrodu jest najcenniejszym atutem – czy to jako dodatek do mięsa (optymalnie harmonizuje YIN – YANG)! Kolejną i zasadniczo ostatnią grupą zasadotwórczą w naszych stronach są rośliny pastewne. Zgodnie z nazwą są one raczej wykorzystywane jako pasza (w języku niemieckim Futterpflanze), ale oczywiście nadają się również dla ludzi. Najsilniejsze są łzowate (nasiona dzikiej trawy), następnie proso, kasza gryczana, kukurydza (polenta), ryż (z wyjątkiem białego okrągłoziarnistego), amarantus, komosa ryżowa, sorgo, lucerna... Optymalnym rozwiązaniem jest owsianka na śniadanie (słodka, słona...) lub jako dodatek do posiłku. Można również kupić tzw. makaron soba, czyli makaron w formie spaghetti lub klusek, głównie z zawartością kaszy gryczanej i zmieszany z innymi roślinami pastewnymi. Jest smaczny, łatwo przyswajalny, a jednocześnie bardzo zdrowy. Idealna jest np. zupa z warzyw korzeniowych (seler, marchew, pietruszka...) z dodatkiem zielonych liści (lubczyk, kolendra, pietruszka...) i dodaniem do niej makaronu soba z roślin pastewnych. Kto chce schudnąć zdrowo i bez efektu jo-jo, powinien jeść je raz dziennie – albo rano na śniadanie (razem z napojem chińskich mędrców), albo zamiast kolacji. Poprawi to trawienie, a żołądek będzie jak w pokoju dziecięcym – nigdy nie czuje się lepiej niż po zrzuceniu kilku kilogramów – a 5 z 4 chorób zniknie wraz z nimi!
Życzę więc dużo silnej woli podczas balansowania na granicy życia (i choroby).
tekst: dr med. Petr Hoffmann
Česky
Deutsch
English
Slovensky

