pati�ka

Rou gui

Tajemství zlaté skříňkywięcej informacji

W cesarskim dworze dorastał najstarszy syn władcy, Chan. Od młodości otaczało go luksusowe życie i miał wszystko, czego zapragnął. Jednak ogród wydawał mu się mało kwitnący, naczynia mało błyszczące, a klejnoty nic nie warte. Płonął wewnętrznym żarem, ponieważ ponad wszystko pragnął zdobyć najpiękniejszą rzecz, w blasku której wszystko inne byłoby jedynie smugą i cieniem.

Ledwie dorosły, zlekceważył prośby rodziców i stanął na czele wyprawy, której ambitnym celem było zdobycie największego skarbu na świecie. Wybrał do siebie podobnych do siebie młodzieńców, których kusiła wizja wiecznej sławy – a także regularny dopływ niemałych pieniędzy.

Przemierzali kraje wzdłuż i wszerz – tu słyszeli pogłoski o diamentie wielkim jak góra, a tam przed ich oczami lśniło złote runo. Ostatecznie jednak wszystko przyćmiły pogłoski o złotym grale. Nie zważali na pustynię, nie zważali na przepaście, nie zważali na wysokie góry, pędzili na zachód za tym największym skarbem. Wyczerpane konie nie chciały być posłuszne, mężczyźni coraz bardziej narzekali, a wielu z nich padło z wyczerpania i już nie wstało. Chan jednak nie zważał na nic i nikogo i pędził dalej.

Pewnego ranka obudził się z okropnym bólem głowy. Na czole miał krwawiącą ranę po uderzeniu kamieniem. Wszyscy mężczyźni, konie i sakiewka z pozostałymi pieniędzmi zniknęli. Wraz z nimi Chan stracił wszelką chęć zdobycia dla siebie największego skarbu. Czuł się źle i nagle zamieniłby powrót do tak odległego domu na wszystkie skarby świata. Nie pojawił się jednak żaden latający dywan, nieśmiertelny osioł ani magiczna różdżka.

Chan umierał samotny i opuszczony. Kiedy usłyszał cichy, szybki odgłos kroków. Z ostatniej siły sapnął, a wędrowny mnich powrócił i zszedł do niego z drogi. W jego oczach widać było mądrość wieków, a na twarzy świeżość poranka. Dał Chanowi napój, a następnie ugotował mu mocny wywar z ziół. Został z nim przez kilka dni, aż ten nieco wyzdrowiał. Przy pożegnaniu mnich dał Chanowi zapas ziół i ostatnią radę: „Nie szukaj skarbów świata – największy skarb masz w swoim sercu. A tam, gdzie jest twoje serce, tam będzie też twój dom”.

Chan zrozumiał i przejrzał. Chociaż droga do domu była długa, z każdym dniem nabierał sił. Po powrocie rodzice nie mogli go rozpoznać. Nie tyle ze względu na jego męski i ogorzały wygląd, ile na mądrość świata, którą objawił im ich nieudany syn.

A kiedy nadszedł czas, Chan zasiadł na tronie – i rządził długo i sprawiedliwie.

 


 

Rou gui (Cinnamomi cassiae cortex) z punktu widzenia tradycyjnej medycyny chińskiej ogrzewa nerki, śledzionę i serce, wzmacniając w ten sposób niedobór YANG. Ponadto uzupełnia energię qi i krew. Zioło to znajduje się np. w mieszance ziołowej Tajemství zlaté skříňky (171) lub w Slast uprostřed noci (172).

Z punktu widzenia współczesnej medycyny stosuje się ją w leczeniu dolegliwości układu moczowego, zapalenia nerek lub obniżonej czynności tarczycy.

Więcej informacji na temat tradycyjnej medycyny chińskiej można znaleźć w książkach „Na frekvencji chińskiej medycyny” (2002) i „Od źródła chińskiej medycyny” (2007).

Dr med. Petr Hoffmann